agni_eszka_sz_effel.blox.pl: o literaturze, architekturze, kulturze... i kinie, kinie, kinie...
statystyka
Blog > Komentarze do wpisu
dom latających sztyletów

Ziarenka granatu, pokarm dla zmarłych. Ale i symbol płodności. Podobno to nie jabłkiem a granatem kusiła Ewa Adama w raju. Rozsypujemy. Rozsupłujemy. Zapadamy w sen, którym Hades uśpił łakomą Korę. Łakomą granatu. Karolina Południowa przesyła mi owoc. Niepoprawnie mylę go z dynią. Ejże! To granat, przywieziony na Cypr przez Afrodytę. Aha! Coś w tym musi być. Karolina wciąż grzebie gołą stopą w ciemnym cypryjskim piachu.

Karolina bladym świtem wyciąga nogę z piachu. Coś ją męczy. Coś nie pozwala – jak dawniej – wytrwać w medytacji. Obraca w palcach telefon komórkowy, który ostatnio jest w ciągłym użyciu. Wypełniony słowami, zaklęciami. Dosyć banalnymi, tak, tak, ona o tym wie. Ktoś chce ją zobaczyć so much. Ktoś nie może doczekać świtu. Tylko mi nie zazdrość – powtarza – tego porywu (podrywu?). Tak mnie coś porwało – wyjaśnia, rozdzielając dojrzałe ziarenka granatu na trzy fotogeniczne kupki. Jej uśpione dotąd zainteresowanie współczesną fotografią ostatnio odżyło. Ktoś, coś. Nagle zaczęła zauważać dookolny świat z rzadką wcześniej precyzją.

Na jednej z tych zalanych światłem jak deszczem, lśniących w słońcu, wąskich uliczek znalazła niewielką witrynę, wypełnioną kolekcją pięknych, starych aparatów. Jak to się stało, że wcześniej na nią nie trafiła? Przechodziła tędy tyle razy. Fotograficzne studio wyrosło przed nią jak spod ziemi. Żadna tam fatamorgana, zwykły fakt. Czarne magiczne pudełka ustawione były ze znawstwem i czułością. Poddając się wspomnieniom, nie mogła oderwać od nich wzroku. Tymczasem pojawił się właściciel (stroiciel?) tego zaczarowanego ogrodu – złapał ją za rękę i powiódł ku kolejnym zdobyczom. W zaufaniu pozwolił dotknąć, przymierzyć się, zważyć w dłoniach, przytknąć oko. Rozmawiali dłuższą chwilę, a wynikł z tego szereg zaproszeń, uprzejmych, choć może nieco nachalnych. Ale to taka grecka specyfika.

Inteligentny, rozgadany, bardzo grecki, pełen pasji kolekcjoner i artysta, w rzeczy samej – właśnie wrócił z Kolonii, gdzie wystawiał swoje prace, zaprosił ją do swojego cudownego domu, to dopiero jego świat, dziś wieczorem? Czemu nie, co może jej się w końcu stać. Co może się stać. Wydaje mi się, jakbym go bardzo dobrze znała – szepcze Karolina, patrząc w błękitno-niewinne niebo, zagryzając ten widok granatem. Tak naprawdę to się boję – wyznaje - ale też umieram z ciekawości, co się tam kryje, w tym cudownym domu. Co może mi się w końcu stać? A jednak pełna podskórnych obaw, zmienia godzinę spotkania, popołudnie wydaje jej się bezpieczniejsze od ciepłego, cypryjskiego wieczoru, jasność dnia wszystko załatwi, nie pozostawi niedomówień. Z jakiegoś powodu zależy jej na tej znajomości, nie z wyrachowania. Podchodzi do niej z nadzieją, że może się czegoś nauczy, podniesie poziom swoich umiejętności, czy mi wspominała, że zaproponował jej pracę?

Prowadzi ją pod bramę, czarną i wysoką. Ten dom to prawdziwa twierdza, ta brama to uchylające się z piskiem wrota do niej. Gdzie jest zwodzony most? Karolina szuka wzrokiem jakiegoś znaku, pociąga nosem. Tu domy są zwykle otwarte, więc każda tego rodzaju przeszkoda wydaje się podejrzana. Wchodzi jednak śmiało do środka, nie chcąc pokazać po sobie, jak bardzo spociły jej się ręce. Masywne drzwi domu kolekcjoner-artysta otwiera siedmioma kluczami. Przepuszcza ją przodem, zaprasza z uśmiechem, co może jej się w końcu stać? W środku panuje półmrok. Zamknięte okiennice chronią wnętrze domu przed mocnym południowym słońcem. Karolina niepewnie przekracza próg męskiego świata, zaludnionego przez egzotyczne zwierzęta – czarne skórzane kanapy, jeszcze bardziej imponującą kolekcję starych aparatów, kolekcję fajek wodnych za szkłem i sztyletów wiszących na ścianach, afrykańskie meble, stoły z mozaiki, proste i piękne, na środku salonu stoi zaś lśniący w przytłumionym świetle lamp Harley. Obsesyjne zbieractwo w najlepszym stylu. Spektakl, tak charakterystyczny dla tych stron, choć jego elementy dosyć nietypowe. Długo chodzą po domu. Oglądają każdy przedmiot z uwagą. Każdy ma przecież swoją historię, najpewniej z dreszczykiem. Stara broń, zgrzytające złowrogo machiny, wyposażone w zestaw reagujących na najmniejszy ruch ostrzy.

I może to ją nawet przygnębia, ten cały uruchomiony na jej cześć taniec materii, a może to ją nawet wprowadza w nastrój, ale obiecała sobie uciec stamtąd w pośpiechu, pozostawiając po sobie jedynie zapach, żadnego smaku. Wycofuje się rakiem. Zapamiętała drogę. Zostawiła nitki, rzucała kamyki, żeby się nie pomylić i nie trafić potem w ślepy zaułek. Nieco odurzona, trochę zła. Tęskniąca rzekomo za normalnością. A czymże jest normalność? Normalność to dystans – powtarza – dystans... W powietrzu obok drobinek kurzu, podniesionych niecierpliwym lotem sztyletów, zawisło pytanie: co dalej?


czwartek, 30 października 2008, pravdan

Polecane wpisy

  • poprawianie urody

    pocztówka od Karoliny tak to się robi w Turcji (do kliknięcia)

  • bawełniany pałac

    pocztówka od Karoliny lody śmietankowe w polewie z pomarańczy (do kliknięcia)

  • Moda na Wschód

    <!-- @page { size: 21cm 29.7cm; margin: 2cm } P { margin-bottom: 0.21cm } --> Karolinajuż przed laty uzgodniła ze swoim poczuciem obowiązku, że dniświęt

Komentarze
Gość: mo.zaw, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/10/30 10:36:30
'..pozostawiając po sobie jedynie zapach, żadnego smaku.'
ale poleciałaś :)
niech tam nie chodzi już!
-
2008/10/30 10:55:50
to jej to powiedz, same wariatki :))
-
Gość: Guzik, *.ife.no
2008/10/30 11:56:29
Nie, nie, nie! Niech nie przestaje! Niektorzy juz czekaja na to wszystko, co potem...
-
2008/10/30 12:16:17
potem żyli długo i szczęśliwie :)
-
Gość: guzik, *.ife.no
2008/10/30 12:58:15
Pani Agnieszko, ale przeciez Pani wie, ze to nie ta bajka :-)
-
2008/10/30 20:32:56
taka, albo siaka, bajka z całą pewnością
-
pajeczaki
2008/10/31 08:47:39
pieknie opisana historia - wciagajaca!! :))
jednak... znam troche Cypr... i zwyczaje... i niech bedzie ostrozna. bo to nie Karolina zarzucila siec...
-
2008/10/31 08:58:18
obiecuję, że Karolinie nie stanie się nic strasznego, to nie horror, tylko obyczajówka :)