agni_eszka_sz_effel.blox.pl: o literaturze, architekturze, kulturze... i kinie, kinie, kinie...
statystyka
Blog > Komentarze do wpisu
wodny świat

Czas już najwyższy oddalić się od tego krakowskiego splinu, od liści, którymi zasłane są planty, od okna hotelowego pokoju, które wychodzi na mur, od wieczornych lamentów w kamienicy obok, od otwartej w niedzielę księgarni - wystarczy jeden skok, żeby po wyjściu z niej siedzieć już w słońcu, w foteliku pobliskiej kawiarni, od tłumu, od bieganiny, od krążenia w kółko po miejskich ringach, od hiszpańskiego i węgierskiego języka na ulicach, od restauracji Balaton, której witryna, jedynie do połowy przysłonięta zazdroską, jak żadna w tej okolicy nosi na sobie zacieki ze skroplonej pary, od pozujących nieświadomie do zdjęcia dwóch pań na ławce, jedna ma na głowie płaski czerwony berecik jak dach budynku tuż za nią, druga – szarą szpiczastą czapeczkę, której kształt oddaje rysunek kościelnej wieży tuż obok, od fotografa, który – idąc ulicą lekkim krokiem - cofa się nagle i łapczywie mierzy do nich z wielkiego obiektywu... od tego wszystkiego.

Taras Prochaśko, opowiadając o Lwowie w „Carte blanche” (z tomu „Ludzie, miasta...”), pisze: „We Lwowie czuję się uprzywilejowany. Bo nie muszę być w nim stale, a przyjeżdżam kiedy chcę i na jak długo chcę. A to wszystko zmienia. To miasto zmienia się w źródło spełnienia moich pragnień. Nie muszę uświadamiać sobie jego esencji i przeznaczenia. Nie mogę prawdziwie odczuć bólu jego ran. Cały Lwów staje się po prostu podarunkiem samym w sobie”. Trochę tak było w moje krakowskie niedzielne przedpołudnie, którym miałam odetchnąć po poprzednim dniu, które przeszło w niedzielne popołudnie, a potem w wieczór spędzony w ciasnym – jak się okazało - pokoiku Stowarzyszenia Pisarzy Polskich na Kanoniczej, gdzie ledwo pomieścili się ci wszyscy wielbiciele prozy i osoby Jurija Andruchowycza, który rzekomo miał tam zdradzać swoje tajemnice. Mając wciąż przed oczami białą chustkę pewnej pani, siedzącej obok mnie w kawiarni, a każdy z jej frędzli zakończony był dzwoneczkiem, nieświadoma, że na krakowskim rynku był właśnie bity rekord Guinessa w liczbie tańczących tango par, wcisnęłam się w pasiastą kanapkę, szczęśliwa, że znalazłam tu siedzące miejsce, i choć był to wielki błąd, bo z tego stanowiska obserwacyjnego mogłam jedynie słuchać głosu Andruchowycza i wychylać się na różne sposoby, by go wyłowić z morza głów nie tak znowu ruchliwych, to przyjemnie było go słuchać. Podczas tej rozmowy przypominałam sobie jego książki, których nie pamiętałam, bo Andruchowycza czytam zawsze bardzo szybko, niewiele przy tym myśląc, nad niczym się nie zastanawiając, niczego nie analizując. Jego pisanie ma dla mnie tak szybki rytm, który – zdaje mi się - wyczuwam bezbłędnie, że po prostu sunę jego trajektorią jak po wyślizganej tysiącem zjazdów zjeżdżalni. W trakcie jazdy nie mogę się zatrzymać. Więc teraz było mi miło słuchać o tym, co myślą ludzie, zdolni do takiego opamiętania i zatrzymania.

Rozmowa przebiegała gładko, była bardzo naturalna. Może faktycznie sprzyjało temu wnętrze pokoiku, wypełnionego starymi skrzypiącymi szafami, pasiastymi kanapkami, z wielkim stołem pośrodku, za którym siedział autor, a wokół niego rozchodziły się kręgi ciepłych oczu, ust w półuśmiechu, czerwonych z emocji uszu, koncentrycznie, jakby ktoś wrzucił do wody kamień. Dużo było o wodzie. O czystości i niewinności Wełtawy z lata 1968 roku, opisanej w „Tajemnicy”, o wodach wszelakich, które są niezbędnym elementem każdej powieści Andruchowycza – pana Ryby. Z wody powstałeś i w wodę się obrócisz. I ta Wenecja z „Perwersji”. O wodnej geo-poetyce. O intuicyjności pisania, które – jak się później okazuje nieświadomie - czerpie nie tylko z wodnych źródeł. Wielką popularnością cieszył się również Egon Alt, nieco tajemniczy dziennikarz niemiecki, który wystąpił w „Tajemnicy”, przeprowadzając z pisarzem wywiad rzekę, który potem zginął w tajemniczych okolicznościach, a może tylko w niezwykłych. Kim jest Egon Alt, aniołem czy diabłem, a może jednym i drugim, czy istniał naprawdę, i po co pyta o rzeczy, które już wie. Co robią w książkach Andruchowycza ci wszyscy obcokrajowcy, dlaczego Alt jest Niemcem, a bohater „Dwunastu kręgów” - Austriakiem, i czy można kogoś kochać, nie rozumiejąc go. Było też o podróżach pisarzy. O słynnym Pociągu, na którego pokładzie Andruchowycz znalazł się w towarzystwie stu innych europejskich pisarzy i jak mieli tej podróży i siebie nawzajem dosyć, i jak prawie wszyscy na koniec pisali tylko o Moskwie, mimo że po drodze odwiedzili tyle innych miast. Było o fascynacji „Wilkiem stepowym” Hessego, o ciągłej, postępującej rusyfikacji Ukrainy, o postmodernizmie i o gwiazdorstwie. Było tak, że Andruchowycz nie przeczytał w końcu obszernego fragmentu swojej ostatniej książki, jaki sobie przygotował, lecąc tu samolotem przez Monachium. Ten fragment miał rozpoczynać się na stronie 257.


Jurij Andruchowycz wciąż jeszcze w trasie po Polsce >>


PS. Bardzo zmartwiła mnie wiadomość, że Wolfgang Büscher z wielkim uporem odmawia przyjazdu do Polski, o co nieustająco starają się jego wydawcy.



środa, 29 października 2008, pravdan

Polecane wpisy

  • wróżba z fusów

    Azja z kawowych fusów grudzień 2010 (do kliknięcia)

  • miłość niszczy osobowość

    i co tu jeszcze dodawać? Vargowe: przemyślcie to. myślimy, myślimy... Viajo Porque Preciso , Volto Porque Te Amo

  • Dziura 2

    <!-- @page { size: 21cm 29.7cm; margin: 2cm } P { margin-bottom: 0.21cm } A:link { color: #000080; text-decoration: underline } --> Czy Dziura1 daje w

Komentarze
Gość: mo.zaw, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/10/29 09:08:16
wybierasz się w czwartek?
-
2008/10/29 09:36:07
chyba jednak nie, bo pomyśli, że należę do groupies, jeżdżących za nim z miasta do miasta :)
-
Gość: mo.zaw, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/10/29 09:53:31
myślisz, że tak pomyśli? :) ja pomyślałam o paście i winie.. pomyśl.
-
2008/10/29 11:33:06
a skąd, tak tylko sobie gram, parampampam
no i w czwartek słucham: Ustawienia systemowe w psychoterapii i poradnictwie. Podstawowe założenia, możliwości zastosowania, podobieństwa i różnice względem pracy Berta Hellingera, kontrowersje wokół metody i jej twórcy...
-
2008/10/29 17:50:03
To restauracja Balaton jeszcze istneje? Popatrz, popatrz...
(ciekawe czy w tym samym miejsci, czy to tylko marka)
-
2008/10/29 18:31:52
na Grodzkiej
-
Gość: Guzik, *.ife.no
2008/10/30 08:51:07
Spinka Hellinger - A dla Pani, to bedzie bardziej o metodzie czy moze o kontrowersjach, Pani Agnieszko? Ale cokolwiek, jesli 'pobudzajace', mam nadzieje nie pozostanie tutaj bez komentarza :-)
-
2008/10/30 10:31:36
oczywiście, pani Matyldo, liczę na kontrowersje