agni_eszka_sz_effel.blox.pl: o literaturze, architekturze, kulturze... i kinie, kinie, kinie...
statystyka
Blog > Komentarze do wpisu
zawartość śmierci w śmierci

Kilka godzin dzisiaj myślałam o Węgrach. Albo nie – kilka godzin dzisiaj myślałam z Węgrami w tle. Słońce wyłaniało się nieśmiało z mgły, jesienny las, krowy, jeleń. Czułam się dobrze, jak w Chile. Ale nie w tym rzeczywistym, ciepłym, tylko w tym filmowym, deszczowym. Albo nie – w Chile filmowym, jesiennym, ale słonecznym. Jak z filmu Leivy, ale podświetlonym od zewnątrz słońcem, mijanym z prędkością pędzącego na południe pociągu, przecinającego pola i lasy, i żółte stepy. Ruch, który mną poruszał, jak żaden inny, doskonale dopasował się do muzyki Tibora Szemzö, którą miałam w słuchawkach. Tak, do muzyki... Odkryłam tę zależność tydzień temu, też w pociągu. Szemzö jest z ruchem związany jakąś tajemną nitką. W bezruchu staje się zwyczajny. Sirius ß. Bardzo go lubię. Sirius ß jest utworem mówionym po węgiersku. Mówi Szemzö swoim ładnym głosem. Ciekawe, co mówi.


Przypomniałam sobie ostatnio filmy Béli Tarra, pisałam o nich w zadanym kontekście „śmierci w Europie Środkowej”. Redaktorka numeru dzwoniła do mnie kilka razy, mówiąc, że mimo iż tekst jej się podoba, wciąż za mało w nim śmierci. No więc ja śmierci dodawałam i dodawałam i ciągle było jej za mało. Publikacja tego tekstu stoi pod znakiem zapytania ze względu na zbyt małe nasycenie śmiercią. Redaktorka przysłała mi wywiad z Vargą, który ukaże się w tymże numerze, poświęconym „śmierci w Europie Środkowej”. U Vargi śmierci było dużo. Taka właśnie zawartość śmierci była ok. Dlatego po wyjściu z pociągu popędziłam co tchu, chciałam zdążyć na spotkanie z Vargą i dowiedzieć się u samego źródła, jak wycisnąć choć odrobinę więcej śmierci z mojego Tarra. Obiekty targowe Krakowskich Targów Książki to jest jakiś koniec świata, mimo że ulica, na której są ulokowane to ul. Centralna.

Przez pół godziny krążyłam z walizką wokół krakowskiego dworca, który przestał być dworcem, a został centrum handlowym. Z peronów płynnie przechodzi się wprost do H&Mów i innych Ryłek. Peron w takiej sytuacji może się wydawać zbędnym luksusem, ale nadal istnieje. Poza zaklętym kręgiem dworcowo-galeriowym znajdują się setki przystanków autobusowych i tramwajowych, kierujące zgromadzony, niewiarygodnie o tej porze dnia liczny tłum w najróżniejszych kierunkach. Wpadłszy wreszcie do targowego centrum na ulicy Centralnej, nim jeszcze spotkanie z Vargą się rozpoczęło, w jakiejś chyba desperacji go dopadłam, pytając o tę śmierć i jej zawartość, i żeby mi dał może argumenty jakieś na potwierdzenie tezy, abstrahującej od moich usiłowań, że jest faktycznie, tak obiektywnie rzecz biorąc, i jaka jest zawartość śmierci w śmierci u Tarra. Odpowiedział rozsądnie: proszę mi przesłać ten tekst mejlem. Zapytałam nierozsądnie: Mój tekst? A co pan zamierza z nim robić?! Odpowiedział rozsądnie: No, przeczytam go. No nie – chciałam odpowiedzieć nierozsądnie – ale ja się przecież wstydzę! Tymczasem tylko ugryzłam się w język.

Spotkanie autorskie upłynęło w dosyć surrealistycznej atmosferze, było udane. Odbywało się na scenie. Przed sceną na ławkach siedziały dzieci. Jako że cała Polska czyta dzieciom, dzieci przyszły ze szkolną wycieczką i chyba chciały na tych ławkach trochę odpocząć. Varga był rozbawiony, jako że na spotkania z nim wokół „Gulaszu z turula” - jak zdążył zauważyć – przychodzą ludzie dojrzali. Towarzyszył mu m.in. Tadeusz Olszański i tworzył taki fajny kontrapunkt. Opowiadał o źródłach termalnych, o turystyce, o biesiadowaniu przy winie, o sporcie, o fajnych ludziach, o wesołych Węgrach, takie różne miał historyjki w rękawie, w przeciwieństwie do Vargi, którego książce zarzucano nawet cynizm, o czerni nie wspominając. No to gdzie jest ta melancholia i depresja bardziej, gdzie jest jej więcej – na puszcie, czy w Vardze? Najpewniej ja po prostu mam w sobie za mało śmierci, żeby było jej dosyć w Tarze.


 

piątek, 24 października 2008, pravdan

Polecane wpisy

  • wróżba z fusów

    Azja z kawowych fusów grudzień 2010 (do kliknięcia)

  • miłość niszczy osobowość

    i co tu jeszcze dodawać? Vargowe: przemyślcie to. myślimy, myślimy... Viajo Porque Preciso , Volto Porque Te Amo

  • Dziura 2

    <!-- @page { size: 21cm 29.7cm; margin: 2cm } P { margin-bottom: 0.21cm } A:link { color: #000080; text-decoration: underline } --> Czy Dziura1 daje w

Komentarze
2008/10/27 15:15:17
Czy nastała moda na Węgry w starym kraju?
-
2008/10/28 00:06:51
sugerujesz, Roman, że podążam za modą?
-
Gość: Guzik, *.ife.no
2008/10/28 09:22:22
Jaka ladna, pedzaca melancholia...
-
2008/10/28 10:30:58
jak ładna i pędząca, to jednak chyba nie węgierska, jak pędząca i postępująca, to zdecydowanie moja :)
-
2008/10/28 17:54:55
Sugeruję, że wyznaczasz mody.
PS.
(Kupiłem ostatnio Satantango, codziennie patrzę na pudełko i myślę o siedmiu godzinach. Siedem. Jescze się nie zdecydowałem.)
-
2008/10/28 19:19:34
Varga by się uśmiał
PS (są dwa miejsca na przerwę)
-
2008/10/28 23:29:46
3 dyski to 2 przerwy ale i tak można kiedy się chce.
Butelka wina i festiwal jednego filmu - tak chyba najlepiej.
Z uśmiechem na Vargach.

-
2008/10/29 13:31:06
drogi smakoszu, nie próbowałabym więcej niż 2 przerw, większa ilość przerw może Cię zgubić, zdeprawować, wyłącz ogrzewanie, wpuść trochę wilgoci do domu