agni_eszka_sz_effel.blox.pl: o literaturze, architekturze, kulturze... i kinie, kinie, kinie...
statystyka
Blog > Komentarze do wpisu
rzeźnik i jego świnki


Fajny wywiad Dariusza Zaborka z Katarzyną Lengren "Córka ojca Filutka" w ostatnich Wysokich Obcasach. O rodzinnym domu, o ojcu, o życiu, takie tam historie. Najbardziej chyba poruszające fragmenty dotyczyły słynnego "przedwojennego szowinizmu" ojca, przejętego potem przez brata KL. Na pytanie, co najbardziej przeszkadzało w stosunkach ojca z córką, odpowiada: "Szowinizm przedwojenny. Uwielbiał kobiety, ale jak powiedziała moja córka: 'On tak lubi kobiety jak rzeźnik swoje świnki'. Całe życie zajmował się kobietami nałogowo, pięknie je rysował, robił cudne fotografie kobiecych twarzy. Ale ich nie znał i nie szanował. Był z rozwiedzionego małżeństwa, a jego matka była silną osobowością. Zamroził sobie uczuciowość i niektóre poglądy sprzed wojny mu się sprawdzały.
- Jakie?
- Na przykład w latach 60. Jacqueline Kennedy w różowym kapeluszu, pomagająca Kennedy'emu w karierze, otoczona dzieciątkami, była tym, czego ojciec spodziewał się od kobiet.
(...)
On zawsze mówił 'Baba! Baba to zrobiła'. Zakładał, że kobiety są głupie. Zresztą uroczo tę głupotę pokazywał w swoich rysunkach, to nie było jadowite, on to lubił.
(...)
Braku szacunku do kobiet uczył mojego brata. Siedzieli przed telewizorem i mówili: 'O, jaka gruba! Patrz, jak się ubrała. A jakie ma nogi'. Nie myśleli, że tego słucham. I ta dwoistość, że są szarmanccy i panie całują w rękę, i mówią komplement, a potem powiedzą: 'Gruba baba', spowodowała, że do facetów nie mam zaufania.
- Ale chyba nie całkiem?
- Mężczyźni już się bardzo zmienili, ale nadal sobie uzurpują, że wybierają kobiety ze stada. I przez to mogą mówić: 'Ta jest gruba, ta jest za stara, o - tę biorę'. Cały czas robią selekcję.
(...)
- Co pani czuła, kiedy ojciec z bratem mówili takie teksty?
- Do dzisiaj jestem urażona. Słuchałam i we mnie zapadało. To był rodzaj arabskiego domu - kobiety podają do stołu. Mężczyźni siedzą i mówią: 'Sól!'. My sobie wyobrażamy, że Arab bije żonę. On może być miły, tylko mówi: 'Sól!', i nie wolno jej wychodzić na podwórko. U nas też tak było - dwóch dowcipnych i przystojnych facetów siedziało przy stole i rozkazywało, a my z matką biegałyśmy do kuchni i z powrotem. Ich życzenie było naszą przyjemnością.
(...)
Mężczyźni z pokolenia mojego ojca myśleli, że kochają kobiety. Wielbili je w rozwidleniu: Matka Boska i kobieta lekkich obyczajów, z czego mój ojciec jeszcze lubił artystki, kobiety lżejsze, że tak powiem. Na starość zachwycał się sąsiadką i mówię: 'To zaproś ją do domu albo do restauracji'. Wybałuszył oczy: 'Ale po co?'.
- Nie rozumiał, że z kobietą można się przyjaźnić?
- Kobieta była do pracy i do łóżka. Czyli kobiety się nie szanuje. Szanuje się swojego przyjaciela lub kogoś o tych samych poglądach. I brat dużo z tego przejął. Nie był odpowiedzialny w stosunku do kobiet. Mówił, że je uwielbia i nie może bez nich żyć, ale nie powodował, że kobietom żyło się lepiej, tylko gorzej. Jeżeli kobieta się nim opiekowała - było dobrze. Jeżeli nie - konstrukcja padała.
(...)
- Narzeczeni się pojawiają?
- Ostatni dwa i pół roku temu. Dziwny, ale przystojny i mnie zakręciło. Był interesujący, bo nienormalny (śmiech).
- Ciągnie do takich?
- Zdecydowanie. Przysięgałam, że nie wezmę faceta podobnego do mojego ojca, a ten oczywiście był totalnym egocentrykiem. Że ja, która to znam i tego nie lubię, w to wchodzę? Że to mnie nie odrzuca? Bo to melodia, którą nucę: 'Ten facet jest interesujący'. Dlaczego? Bo jest egocentrykiem.
(...)
Ostatni narzeczony był okropny. Raz na kolację podałam kawior, a on: 'O, kawior!'. Mówię: 'Bo sprzedałam obraz'. A on nakłada kawior i mówi: 'A gdzie znajdujesz tych frajerów na swoje obrazy?'. A ja: 'Tam gdzie ty - bo on architekt - znajdujesz tych, którzy u ciebie zamawiają projekty'. I oczywiście kolacja zwarzona i już nikt nie umiał z tego wyjść.
(...)
Ludzie coraz mniej ze sobą rozmawiają, dlatego internet święci triumfy. Pisze się listy i okazuje się, czy to żaba, czy królewicz. I nie trzeba się perfumować i przebierać. I ja się wezmę za kontakty internetowe. Dawniej szło się na dancing. Teraz na ulicy nikt nie umie się zahaczyć. Pamiętam świetny podryw. Facet podszedł: 'Czy pani dobrze zna to miasto?'. A ja: 'Mieszkam tu prawie od urodzenia'. A on: 'Moglibyśmy porozmawiać o ładnych zakątkach' (śmiech). Tak mnie ujął, że poszliśmy na spacer. To ostatni, który umiał zaczepić. Ale spodobaliśmy się sobie tylko do gadania".          


cały wywiad tu: >>

Pani Katarzyno, to zadziwiające, jak bardzo nic się nie zmienia, bo ja znam takich mężczyzn jak pani ojciec i to wcale nie z jego pokolenia, ale mojego własnego. Tak, tak, wypisz wymaluj. Artyści. Nieco ekscentryczni i tajemniczy egocentrycy. Robią kobiecym twarzom piękne portrety. Całują kobiety w rękę, dają im kwiaty. Uwielbiają je. Marzą o powrocie w piękne lata dwudzieste, trzydzieste, Duchamp, Man Ray to ich idole. Są czarujący, tworzą atmosferę. Ze stada wybiorą zawsze najmłodsze egzemplarze, takie w stylu Liv Tyler z "Ukrytych pragnień". Innym pozwolą dla siebie pracować. Oczywiście za darmo. Jedne i drugie będą obgadywać, siedząc na skórzanych kanapach w gronie wiernych przyjaciół. Zamrożona uczuciowość, rozwody, okropnie zdradzony, cierpiący król ból. Nie potrafią rozmawiać - albo godzinami opowiadają o swoich nowych projektach, ewentualnie o złej byłej żonie, która po rozstaniu z nimi wyjątkowo zbrzydła, albo zadają pytania jak w wojsku i oczekują konkretnych odpowiedzi. Widziałaś to, widziałaś tamto, widziałaś siamto? Nie? Co z ciebie za filmoznawczyni, skoro w ogóle nie chodzisz do kina. No to trzeba cię tam zabrać. Król-Bul* pozwoli się w kinie zabawić moim towarzystwem. Mogę też zrobić sałatkę na jego urodzinową imprezę. Mogę napisać dla niego setkę świetnych tekstów o tych jego fantastycznych fotografiach, najszybciej jak potrafię, a na boże narodzenie - pierniczki, choć te ostatnie były za słodkie. Zostawi mnie w środku lasu przy ognisku z nie wiadomo kim, bo zabrakło miejsca w samochodzie, a kumpli trzeba odwieść po nocy do domu. Mam mu podarować swoją ulubioną płytę, a on mi na urodziny wręczy stary słownik, wydany w NRD, no po prostu biały kruk. Jego przyjaciele będą mnie nazywać "naszą perłą" i zdziwią się szalenie, kiedy przestanę ich odwiedzać w pokoiku ze skórzanymi kanapami. 

*Król-Bul - postać z musicalu dla dzieci, napisanego przez Katarzynę Lengren 30 lat temu, historia władcy złoszczącego się na poddanych z powodu bólu zęba, poddani próbują ulżyć jego cierpieniu, żeby przywrócić upragniony spokój, jego pierwowzorem był Zbigniew Lengren

 


niedziela, 12 kwietnia 2009, pravdan

Polecane wpisy

  • równość ponad podziałami

    Dziś w Babilonie (tvn24) gościem programu była m.in. żona kandydata na prezydenta Janusza Korwina-Mikkego - Małgorzata, matka sześciorga dzieci, gospodyni domow

  • Kobieta z wody i miodu

    <!-- @page { size: 21cm 29.7cm; margin: 2cm } P { margin-bottom: 0.21cm } H4 { margin-bottom: 0.21cm; page-break-after: avoid } H4.western { font-family:

  • Środa łączy

    <!-- @page { size: 21cm 29.7cm; margin: 2cm } P { margin-bottom: 0.21cm } A:link { color: #000080; text-decoration: underline } --> Ostatnioczytałam pr

Komentarze
joe255
2009/04/13 23:19:41
gorzko, proszę Pani.
Przeczytałam z zadumą to, coscie obie napisały. Tekst KL nie był dla mnie zaskoczeniem. Wcześniej czytałąm już jej jakieś domowe 'wspominki". Chociaż ten wątek o mezu, co to jak przestaje kochać to przestaje dawac- tez mnie jakoś poruszył...
-
2009/04/13 23:23:30
Kto ma koszmary?


Życie.
-
2009/04/15 10:16:13
koszmary to ja mam z powodu mojej psującej się sieci lokalnej, z reszty koszmarów już chyba wyrosłam