agni_eszka_sz_effel.blox.pl: o literaturze, architekturze, kulturze... i kinie, kinie, kinie...
statystyka
Blog > Komentarze do wpisu
Roxy Tajm

Dzięki Mikołajowi Lizutowi, który pojawia się w tivi i budzi moją sympatię swoimi poglądami, w dodatku jest tak fajnie zadziorny w dziennikarskich rozmowach o polityce, docieram wreszcie do założonego przez niego Radia Roxy >> i tamtejszych sztandarowych wieczorynek.

W czwartek udało mi się świetnie. W "Kazimierzu nad Wisłą" (na antenie między 19 a 21), prowadzonym przez Kazimierę Szczukę, akurat była mowa o zwierzętach. Najpierw wystąpił pisarz i tłumacz Tomasz Matkowski, autor książek m.in. "Polowaneczko" i "I Bóg stworzył delfina, czyli potrawka z człowieków". Nie znam go zupełnie, ale chętnie poznam. Jego książki podobno poddają dekonstrukcji myśliwski język. W ogóle sporo rozmawiali o myślistwie, używając religijnego kontekstu - rytualnego mordu, mszy, świętości, myśliwych nazywając sektą, bractwem, zakonem. Dowiedziałam się, że powszechnie krytykowana Elżbieta Radziszewska, pełnomocniczka rządu ds. równego statusu kobiet i mężczyzn, na której feministki nie zostawiają suchej nitki, jest dianą, to znaczy - poluje. To była oczywiście woda na ich młyn i ostateczne pogrążenie się Radziszewskiej. Nie dość, że nic nie robi w sprawie równouprawnienia, że jest katoliczką, manifestującą swoją miłość do dzieci, to jeszcze morderczynią zwierząt. Klasyka.

Potem Szczuka łączyła się z Olgą Tokarczuk i rozmawiały o jej nowej książce "Prowadź swój pług przez kości umarłych". A na koniec było spotkanie z Dorotą Sumińską i jej córką Martą, które na co dzień mieszkają z chmarą zwierząt i są bojowniczkami o ich prawa.

Szczególnie ucieszyła mnie rozmowa z Tokarczuk, której książkę pożarłam z rumieńcami na twarzy jeszcze w listopadzie, natychmiast po jej ukazaniu się. Bardzo mnie poruszyła, bardzo się w niej znalazłam. Właściwie to po prostu w niej byłam od dawna.

Napisałam później o niej, że jest wywrotowa, że w wywrotowy sposób mówi o wolności, one potwierdziły - rebeliancka, rewolucyjna, potwierdzają to wrażenie czytelnicy, piszą do autorki wiele listów. Czuje się, że w zbiorowej podświadomości napuchły tematy, które szukają ujścia, że na całym świecie pomrukuje wykluczony dotąd lud (właśnie lud), domagający się swojej opowieści, że rodzi się nowa wojownicza wrażliwość, może nawet nowa ponadgatunkowa religijność.


Mnie się Janina Duszejko skojarzyła z tajemniczą Martą, jedną z bohaterek "Domu dziennego, domu nocnego", Olga Tokarczuk twierdzi, że Duszejko jest kolejnym wcieleniem Anny Inn i że zamierza niebawem napisać trzecią część trylogii (po "Annie Inn w grobowcach świata" i "Pługu"). Duszejko to wariatka, tak jest postrzegana przez ogół, ale to - mówiły - też wciąż nam obcy wzór obywatelki. Obywatelka i postać ostrzegawcza. Ja w niej odnalazłam swój gniew.



Olga Tokarczuk wywrotowo o wolności >>


ps. Idąc za ciosem, przeczytałam od bardzo dawna odłogiem leżących "Biegunów", poprzednią książkę Tokarczuk, przez znanych mi znawców uznaną za arcydzieło. Nie porwali mnie "Bieguni", ale bardzo podobały mi się fragmenty, poświęcone plastynacji ludzkiego ciała, szczególnie opowiadania oparte na jej historii. Moją ulubioną bohaterką została córka holenderskiego anatoma, mistrza plastynacji Fryderyka Ruyscha, twórcy niezwykłej kolekcji preparatów, kupionych w 1697 roku przez cara Wszechrosji Piotra I. Charlotta dorównywała ojcu pod względem wiedzy anatomicznej i była pełną poświęcenia współtwórczynią kolekcji, jednak jej imię nie przeszło do historii, była kobietą. Ojciec zostawił po śmierci swój warsztat jej bratu - Henrikowi. Tokarczuk poświęca jej rozdział "30 000 guldenów" (s. 241). Opowiada w nim o szalonym marzeniu 50-latki, by przebrać się w męskie ubranie, zaokrętować i uciec z domu na pokładzie statku Kompanii Wschodnioindyjskiej, i o mężczyźnie z tatuażem w kształcie wieloryba.

 
sobota, 16 stycznia 2010, pravdan

Polecane wpisy

  • zwierzęcy dizajn 2

    Wczoraj na fasadzie budynku Kongresu w Bogocie pojawiły się... mrówki. To praca kolumbijskiego artysty Rafaela Gomeza Barrosa. "Mrówki"

  • zwierzęcy dizajn

    <!-- @page { size: 21cm 29.7cm; margin: 2cm } P { margin-bottom: 0.21cm } --> Miejskie centrum SPOT. w Poznaniu(Dolna Wilda 87) zaprasza od 16 lutego d

  • niech żyje nowy rok

    <!-- @page { size: 21cm 29.7cm; margin: 2cm } P { margin-bottom: 0.21cm } --> Światło i huk, radość i gniew,wszystko razem wymieszane jak w doskonałym k

  • Kolej na Felix Kate Moore

    Felix jest prawdziwą celebrytką w świecie kotów. Ma stałą pracę jako specjalista od zwalczania szkodników oraz ekspert od wywoływania zachwytu wśród pasażerów i

  • Ucieczka

    Dawno mi się żadna sarna nie nawinęła przed obiektyw. W ubiegłą sobotę to się zmieniło. Niestety nie chciała współpracować, ale na szczęście mi nie umknęła.

Komentarze
2010/01/16 22:33:55
do PS: dla mnie to jeden z wazniejszych momentow "biegunow', czesto sie odnosze do tego fragmentu w swojej pracy. to dla mnie wazna ksiazka. "plugu" jeszcze nie czytalam, czekam, az zapomne, ze krzysztof varga zdradzil mi na lamach duzego formatu rozwiazanie :(
-
2010/01/17 09:01:56
zdradził? :) ale to nie ma znaczenia
-
maga-mara
2010/01/19 20:18:00
Tytul tej notki wydal mi sie poczatkowo nazwa jakiegos nowego muzyka... :)

Co do "Biegunow" podzielam Twoja opinie. Ksiazka nie zachwyca, ale ma cudne fragmenty. Tez najbardziej podobala mi sie historia plastynatow (z jakim mistrzostwem, pasja i determinacja bohater rozcina odcieta noge na wlokienka, jakby mial ja tym wskrzesic). Warta docenienia jest tez historyjka Anny z Moskwy, tulaczki w metrze. Nie moglam z kolei zniesc tych banalnych opisow lotnisk i mini szczoteczek do zebow... brrr.

Tymczasem.
-
2010/01/20 08:55:02
tak, niech pani Olga raczej jeździ pociągami