agni_eszka_sz_effel.blox.pl: o literaturze, architekturze, kulturze... i kinie, kinie, kinie...
statystyka
Blog > Komentarze do wpisu
wróżenie z Pessoi letnie

"Z nastaniem lata robię się smutny. Zdawałoby się, że blask letnich dni, choćby był cierpki, powinien sprawiać przyjemność tym, którzy nie wiedzą, kim są. Ale nie, mnie przyjemności nie sprawia. Zbyt duży jest kontrast pomiędzy kipiącą bujnością zewnętrznego życia a tym, co myślę i czuję, nie potrafiąc myśleć i czuć (...). Mam wrażenie, że w tej bezkształtnej ojczyźnie zwanej wszechświatem żyję pod uciskiem tyranii politycznej, która jeśli nawet mnie nie gnębi bezpośrednio, to uwłacza jakiejś ukrytej zasadzie mojej duszy. A wówczas spływa na mnie, lekko i bezszelestnie, tęsknota za jakimś przyszłym wygnaniem, które nie będzie mi dane.

Przede wszystkim czuję senność. Nie taką, która kryje dla nas w zanadrzu - jak wszystkie senności, nawet chorobliwe - przywilej fizycznego wytchnienia. Nie taką, która pozwalając zapomnieć o życiu i niosąc obietnicę snu, podsuwa nam na tacy, ofiarowanej samej duszy, spokojne dary wielkiej rezygnacji. Nie: to jest senność, która nie daje zasnąć, która ciąży powiekom, ale nie pozwala ich zamknąć, która ściąga kąciki niedowierzających warg w wyraz nieuchronnie głupi i pełen odrazy. To jest jedna z tych senności, które poddają jałowej torturze ciało podczas wielkich bezsenności duszy.

Dopiero z nastaniem nocy czuję może nie radość, ale odpoczynek, który z racji tego, że odpoczynki zazwyczaj dają poczucie zadowolenia, daje mi - przez analogię - poczucie zadowolenia. Wtedy senność mija, zamęt umysłowego zmierzchu, wywołany przez tę senność, wycisza się, rozjaśnia, niemal lśni. Na chwilę pojawia się nadzieja na coś nowego. Ale ta nadzieja trwa krótko. To, co ją wypiera, to znudzenie pozbawione i senności, i nadziei; przykre przebudzenie kogoś, komu nie udało się porządnie zasnąć. I przez okno swojego pokoju wpatruję się - biedna dusza zmęczona swoim ciałem - w nieskończoność gwiazd, w nicość, w nic, tylko w nieskończoność gwiazd..."

Fernando Pessoa, Księga niepokoju  




niedziela, 11 lipca 2010, pravdan

Polecane wpisy

  • wróżba z fusów

    Azja z kawowych fusów grudzień 2010 (do kliknięcia)

  • Cały Pessoa

    <!-- @page { size: 21cm 29.7cm; margin: 2cm } P { margin-bottom: 0.21cm } --> „Życie to eksperymentalna podróż,którą odbywamy mimowolnie. To podró

  • wróżenie z Pessoi

    <!-- @page { size: 21cm 29.7cm; margin: 2cm } P { margin-bottom: 0.21cm } --> „Od bardzo dawna – nie wiem, czyminęły dni, czy miesiące ̵

Komentarze
Gość: em, *.osk.enformatic.pl
2010/07/15 17:35:56
czy Pessoa żył kiedyś na wyspie albo innym przewiewnym półwyspie? wiatry przewiałyby mu ten splin apatyczny ;)
-
2010/07/15 22:02:16
i co by po nim zostało? nie ruszał się z Lizbony